Opublikowano

Wywiad z Anną Rutkowską

Nauczycielka jogi, filozof, podróżniczka i pasjonatka tanga argentyńskiego. Rozpoczęła praktykę jogi w wieku 12 lat, od tego czasu zgłębiając wiedzę na jej temat i poszerzając doświadczenie. Ukończyła kursy jogi klasycznej oraz kurs terapii hatha jogą u dr K. Ashoutosh. Obecnie pracuje nad swoją pierwszą książką reporterską dotyczącą tanga argentyńskiego w Indiach i jego związków z jogą i medytacją.

A.P.: Aniu, wyjaśnij nam proszę, bo nie każdy ma tę świadomość, czym jest Joga, a czym jest Ajurweda? 

A.R.: Joga to liczący kilka tysięcy lat system obejmujący wszystkie aspekty życia i dający konkretne narzędzia do pracy nad każdym z nich, zaczynając od ciała fizycznego, poprzez umysł, emocje, witalność i moralność. Samo słowo joga oznacza „unię” (yuj w sanskrycie znaczy złączać, dołączać) i można to rozpatrywać na kilku poziomach. Praktyki jogiczne mają pomóc wyjść poza indywidualną, jednostkową świadomość, a to, poprzez pogłębianie własnej uważności i samoobserwacji, pozwala zrozumieć więcej. Joga pozwala zbalansować nasze ciało, umysł i emocje. Duża część praktyk jogicznych pracuje bezpośrednio z naszym ciałem fizycznym, bo jeśli w tym miejscu doświadczamy zaburzenia balansu, to nasze organy, mięśnie i nerwy nie funkcjonują harmonijnie. Poprzez pracę nad ciałem zaczynamy pracować również nad napięciami mentalnymi. Każdy z nas pewnie doświadczył napięcia pleców i ramion od stresu i jednocześnie miał okazję poczuć, jak pod wpływem masażu lub łagodnych ćwiczeń fizycznych rozluźnia się i ciało i umysł. Ajurweda to z kolei starożytny system medyczny pochodzący z południowych Indii, nazywany czasem siostrą jogi. Bardziej niż na leczeniu skupia się na zapobieganiu chorobom.

A.P.: Czym jest zdrowie w ujęciu Ajurwedy?

A.R.: Według Ajurwedy podstawą zdrowia jest zbalansowany ogień trawienny, tkanki i wydalanie. Oznacza to, że jeśli chcemy być zdrowi, powinniśmy zadbać o sprawne trawienie, dobrze odżywione i dotlenione tkanki oraz o regularne wydalanie. Ajurweda wymienia trzy filary życia, będące jednocześnie składowymi naszego zdrowia (tzw. Traya Upastambha). Filary te to dieta, sen i kontrola zmysłów. Pierwszym filarem jest ahara, czyli dieta. Ajurweda wychodzi tutaj daleko poza rozumiane potocznie jedzenie. Pokarm to według niej wszystko, co przyjmujemy, i to na każdym z pięciu poziomów funkcjonowania człowieka (tzw. pańca kosza). Poziomy te, to kolejno: ciało fizyczne (Annamaya Kosha), którego pożywieniem jest jedzenie. Drugi poziom (Pranamaya Kosha) to ciało praniczne, witalne, ciało naszej energii życiowej. Pożywienia tej warstwie dostarcza przede wszystkim dobry jakościowo, spokojny oddech. Trzeci poziom (Manomaya Kosha) dotyczy naszego umysłu, czyli ośrodka świadomego, podświadomego i nieświadomego myślenia, a jego pożywieniem są emocje, myśli, wspomnienia. Czwarty poziom (Vigyanamaya Kosha) to poziom intelektualny. Dotyczy wszystkiego, co się wiąże ze świadomie podejmowanymi decyzjami, zdolnością do wydawania sądów i analitycznego oraz logicznego myślenia. Pokarm dla tej warstwy to wiedza, informacje, wszelkie schematy analizowania i osądzania, które przyjmujemy. W końcu piąta warstwa (Anandamaya Kosha) to tzw. poziom błogości. W jej zakres wchodzi to, co jest w nas niezależne od zewnętrznego świata zmysłowego. Pożywieniem dla tej warstwy jest cisza, spokój, czy medytacja. Drugim filarem zdrowia jest nidra czyli sen. Sen nie tylko w odpowiedniej ilości, ale również zgodny z zegarem biologicznym. Nasz organizm podlega bowiem wpływom pór dnia, roku i ich cykliczności. Joga i Ajurweda zalecają nam zadbać o harmonię nie tylko wewnątrz ciała, ale i o harmonię między nami a wpływającym na nas otoczeniem, a więc na przykład rytmem światła i ciemności. Trzecim filarem jest bramacharya, czyli kontrola zmysłów. To praktyka i umiejętność pozostawania niezależnym od zewnętrznych obiektów i doznań zmysłowych. Nie chodzi o to, żeby je ograniczać, ale o to, byśmy mieli świadomość, jak na nas wpływają i nie poddawali się ślepo tym wpływom. Jest to ważne dlatego, że wszystkie choroby psychosomatyczne zaczynają się od przywiązania lub niechęci, a przywiązanie lub niechęć rozwijają się w momencie, w którym zaczynamy ślepo reagować na zewnętrzny obiekt zmysłowy, a konkretniej na odczuwane w związku z nim doznania zmysłowe, wobec których tworzymy nawykowe schematy reagowania.

Fragment wywiadu z Anną Rutkowską z książki dr n.med. Agaty Plech Przejrzyj Na Oczy, Cieszyn 2019

 
Opublikowano

Wywiad z Łukaszem Choińskim

Instruktor rekreacji ruchowej o specjalności fitness, trener personalny, doradca dietetyczny, szkoleniowiec fitness i współtwórca szkoły instruktorów FitAcademy. Ukończył studia na Politechnice Śląskiej na kierunku Automatyka i Robotyka ze specjalnością Biomechanika i Sprzęt Medyczny. Pasjonat psychologii motywacji. 

A.P.: W jakim wieku są ludzie, którzy do Ciebie trafiają?

Ł.Ch.: Jeśli chodzi o przedział wieku osób, które trafiają pod moje skrzydła, zarówno w kontakcie bezpośrednim (treningi personalne, zajęcia grupowe), jak również poprzez Internet (prowadzenie kursów online), są to zazwyczaj osoby w wieku średnim i dojrzałym. Przedział wiekowy moich klientów jest dość szeroki – pracuję bowiem z ludźmi między 25 a 60 rokiem życia. Zdarzają się również (choć znacznie rzadziej) osoby młodsze i starsze. Bierze się to z różnych przyczyn, ale jedną z nich, jest to, że często gdy jesteśmy młodzi – jesteśmy w pełni sił, czujemy się dobrze, mamy wysoki poziom energii i nie dostrzegamy konieczności zwracania uwagi na odpowiedni poziom aktywności fizycznej czy też zdrowego odżywiania. Dopiero wraz z wiekiem, gdy nasz metabolizm zaczyna lekko zwalniać, a organizm powoli ma już dość wielu lat nieodpowiedniego odżywiania, zaczynamy się interesować naszym zdrowiem czy zgromadzonymi przez ten czas dodatkowymi kilogramami. Wtedy mamy dwie możliwości. Możemy próbować odchudzać się sami, co często jest procesem dłuższym i bardziej pracochłonnym, ponieważ sami musimy posiąść odpowiednią do tego wiedzę. Druga możliwość to zasięgnięcie porad eksperta, który sam poświęcił setki godzin na zdobywanie wiedzy w tym zakresie, a dodatkowo ma ją sprawdzoną w praktyce dzięki pracy z innymi osobami i w prosty sposób przedstawi nam kolejne kroki, które powinniśmy podejmować, aby osiągnąć sukces. Nadmienię jeszcze, że niestety problem nadwagi i otyłości w naszym kraju niebezpiecznie rośnie i zaczyna dotykać ludzi coraz młodszych – w tym dzieci. Zgłaszają się więc do mnie także rodzice, chcący pomóc swoim dzieciom.

A.P.: Jak oceniasz motywację osób zgłaszających się do Ciebie po poradę?

Ł.Ch.: Przez to, że osoba pragnąca popracować nad swoją sylwetką, często przychodzi już z dostrzeżonym przez siebie problemem, który zaczął jej przeszkadzać i wręcz zmusił do podjęcia działania, motywacja na samym początku jest dość znaczna. Osoby te często deklarują, że są gotowe na zmiany, chciałyby dowiedzieć się jak i w jakim zakresie wprowadzić aktywność fizyczną do swojego życia. Wykazują również chęć popracowania nad zmianą swoich nawyków żywieniowych. Później z tą motywacją bywa różnie. Niestety proces poprawy sylwetki jest procesem długofalowym, wymagającym dużego zaangażowania, ciągłej uwagi, konsekwencji w działaniu oraz wytrwałości. Dlatego często zdarza się, że po początkowej „pełnej mobilizacji” i chęci zmiany, motywacja spada. W tym przypadku właśnie bardzo dobrze sprawdza się trenowanie pod okiem specjalisty. Taka osoba czuwa nad tym, by nie doszło do spadku motywacji, co więcej – potrafi ją podnieść. 

A.P.: Czy masz kontakt z osobami w zaawansowanym wieku? Jeśli tak – z jakimi problemami się one borykają?

Ł.Ch.: W swojej pracy stykam się również z osobami starszymi. Coraz częściej seniorzy przełamują się i przychodzą do fitness klubów. Nie jest to jednak ciągle tak popularne jak na zachodzie. Częstymi problemami w tej grupie są nadwaga lub otyłość. Do tego dochodzą problemy ze stawami, bóle kręgosłupa czy różnego rodzaj choroby cywilizacyjne, takie jak chociażby nadciśnienie czy cukrzyca. Niezmiernie cieszy mnie fakt, że osoby te, zamiast bagatelizować swoje dolegliwości i zrzucać je na karb wieku, postanawiają coś z nimi zrobić. Satysfakcjonujące jest również to, jak już po paru treningach sami podopieczni zauważają różnicę w swoim samopoczuciu, stają się bardziej sprawni, ich poziom energii wzrasta, co motywuje ich do kontynuowania tego procesu.

 
Opublikowano

Wywiad z Justyną Augustyniak

Absolwentka Wyższej Szkoły Nauk Społecznych – kierunek Edukacja Obronna i Bezpieczeństwo publiczne, Wyższej Szkoły Zarządzania i Przedsiębiorczości – kierunek Zarządzanie Bezpieczeństwem i Higieną Pracy oraz Szkoły Głównej Handlowej – kierunek Akademia Menadżerska – Nowoczesna Praktyka Zarządzania Firmą. Ukończyła także kurs dla Służby BHP oraz uzyskała tytuł Inspektora Ochrony Przeciwpożarowej.

A.P.: Czy są jakieś szczególne przepisy dotyczące BHP dotyczące zachowania widzenia?

J.A: Oczywiście. Noszenie środków ochrony indywidualnej jest obowiązkiem wynikającym z przepisów. Regulują go: Ustawa z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy oraz Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 26 września 1997 r. w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy.

A.P.: A czy pacjenci ich przestrzegają? 

J.A.: To zależy od branży. Szacuję, że 80% osób przestrzega przepisów. Natomiast w przypadku osób pracujących przed komputerem szacuję tę liczbę jedynie na ok. 40%. Powszechne jest przekonanie, że praca przed monitorem nie pogarsza wzroku. Jest jednak inaczej.

A.P.: Co, według Ciebie, możemy zrobić, by zabezpieczyć się przed wypadkami w pracy?

J.A.: Przede wszystkim należy stosować środki ochrony indywidualnej przeznaczone do danego stanowiska oraz zapoznawać się z zasadami bezpiecznego wykonywania robót. Należy również uważnie słuchać informacji podawanych podczas szkoleń z zakresu BHP. Szczególną uwagę należy zwrócić przede wszystkim na przerwy przy wykonywaniu pracy przy monitorze. Na  każdą godzinę powinno przypadać 5 minut na odpoczynek dla naszych oczu, spojrzenie daleko poza ekran komputera. I nie mam tu na myśli telefonu komórkowego.

Fragment wywiadu z Justyną Augustyniak z książki dr n.med. Agaty Plech Przejrzyj Na Oczy, Cieszyn 2019

Opublikowano

Wywiad z Justyną Cieślicą

Ukończyła studia na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu na kierunku Biotechnologia żywności, a także Żywienie Człowieka i Ocenę Żywności (ze specjalizacją dietetyka) w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Równocześnie podwyższała swoją wiedzę o żywieniu człowieka, a także kwalifikacje podczas licznych kursów i szkoleń. Obecnie prowadzi w kilku miastach Podbeskidzia poradnię Dobry Dietetyk Justyna Cieślica.

A.P.: Zapytam przewrotnie – po co komu „dobry dietetyk”?

J.C.: Dobry dietetyk jest po to, by najlepiej jak potrafi, na podstawie wiedzy o pacjencie, dopasował dla niego dietę zgodną z jego potrzebami, zapotrzebowaniem na składniki odżywcze, a także możliwościami finansowymi czy umiejętnościami kulinarnymi. Dobry dietetyk nie przygotuje jadłospisu, nie poznając pacjenta oraz jego nawyków żywieniowych, jego stanu zdrowia czy aktywności, jakie podejmuje w ciągu dnia. Nie jest sztuką zaproponować komuś jadłospis w czasach, w których mamy tak szeroki, nieograniczony wręcz dostęp do przepisów, żywności czy gotowych diet, które możemy zakupić w sieci. Sporą umiejętnością jest wybranie dla pacjenta tego, co będzie mu służyć tzn. będzie pozytywnie wpływać na poprawę jego zdrowia, wyglądu, kondycji skóry, włosów itp. 

A.P.: Co masz na myśli mówiąc o poprawie zdrowia pacjenta?

J.C.: Każdy pacjent ma inne potrzeby i zgłasza się z różnymi dolegliwościami, często licznymi i pochodzącymi z kilku układów – w szczególności z układu trawiennego. Zadaniem dietetyka będzie przygotowanie indywidualnego planu żywieniowego, stworzonego na podstawie wywiadu medycznego oraz żywieniowego. W zasadzie warto wspomnieć, że zawód dietetyka jest to zawód zaufania publicznego W czasie wizyty często rozmawiamy również o rzeczach, które pacjenta mobilizują do podejmowania prawidłowych wyborów żywieniowych lub wręcz odwrotnie – które utrudniają mu te wybory. Czasem musimy zastanowić się, jak możemy zmienić swoje otoczenie, by nam sprzyjało w podejmowanych zmianach. Na takie tematy nie porozmawiamy w sieci, najlepiej zrobić to podczas indywidualnej konsultacji, otwierając się w pewien sposób na specjalistę. Obdarzamy go zaufaniem, które będzie sprzyjało i pozytywnie wpływało na przebieg terapii.

.P.: Z jakimi problemami zwracają się do Ciebie pacjenci?

J.C.: Najczęstszym problemem, z jakim zgłaszają się do mnie pacjenci, jest ich nadmierna masa ciała. Żeby nazywać rzeczy po imieniu, należy powiedzieć o ich nadwadze lub otyłości. Nierzadko zgłaszają się o wiele za późno, nie przypuszczając, że mogliby sobie pomóc o wiele wcześniej i skuteczniej. Im dłuższy czas utrzymujemy za wysoka masę ciała, przy jednoczesnym otłuszczeniu narządów wewnętrznych, tym dalej rozwinie się stan chorobowy i tym trudniej o bardzo dobre efekty stosowanej diety. Generalnie mogę podzielić pacjentów na trzy podgrupy. Pierwszą grupę stanowią pacjenci, którzy stosują profilaktykę. Wiedząc, że popełniają błędy żywieniowe, skutkujące odkładaniem się tkanki tłuszczowej, reagują szybko i właściwie. Modyfikują nawyki żywieniowe, na podstawie zaleceń, jakie im wydaję, uczą się bilansować i komponować posiłki, często również gotować! Ta grupa pacjentów nierzadko jest też aktywna fizyczna lub też rozpoczyna przygodę z różnymi formami aktywności fizycznej, co często daje bardzo dobre efekty w postaci szczupłej sylwetki, dobrego samopoczucia i zdrowia, które w tym wszystkim jest najcenniejsze. Drugą grupę pacjentów stanowią ludzie, których stan zdrowia uległ pogorszeniu. Stąd ich wizyta u dietetyka. Są to często pacjenci z niedoczynnością tarczycy, chorobą Hashimoto, czyli przewlekłym autoimmunologicznym zapaleniem tarczycy, nadciśnieniem, zaburzeniami lipidogramu, niewydolnością krążeniową, a także insulinoopornością, cukrzycą, dną moczanową, a często również z zespołem jelita drażliwego, zaparciami, refluksem żołądkowo-przełykowym, zapaleniem pęcherzyka żółciowego czy trzustki. Mogłabym wymienić jeszcze kilka schorzeń, ale te stanowią zdecydowaną większość. W takim przypadku zalecenia muszą być wymierzone w konkretną jednostkę chorobową, pacjenci liczą na edukację, ale również sam jadłospis, którego stosowanie pozwoli odzyskać zdrowie. Trzecia grupa pacjentów to tacy, którzy są nie tylko otyli, ale również mają liczne problemy zdrowotne, będące wynikiem złych nawyków żywieniowych. Są to często pacjenci po licznych zabiegach operacyjnych lub długotrwałej hospitalizacji. Ta grupa, choć najbardziej potrzebuje pomocy, zgłasza się do poradni najrzadziej. 

Fragment Wywiadu z Justyną Cieślicą z książki dr n.med. Agaty Plech Przejrzyj Na Oczy, Cieszyn 2019

Opublikowano

Choroby oczu

Najczęstsze życzenia, jakie sobie wzajemnie składamy, to życzenia zdrowia i stu lat życia. Czy mają one szansę na spełnienie? Co możemy zrobić dla własnego zdrowia, w tym dla zdrowia swoich oczu? Statystyki pokazują, że na przestrzeni ostatnich lat społeczeństwo polskie się starzeje.

O ile u schyłku XX wieku osoby po 65. roku życia stanowiły 10% populacji naszego kraju, to już w 2013 roku odsetek ten wyniósł 14,7%. Przewiduje się, że w ciągu najbliższych 30 lat liczba ta będzie znacząco rosła, dochodząc nawet do 30-35% ogółu społeczeństwa (dane GUS). Żyjemy więc dłużej! Warto więc wiedzieć, jak wiek wpływa na kondycję naszych oczu. Wiele chorób oczu związanych jest z wiekiem, wiele nieleczonych lub leczonych zbyt późno prowadzić może do utraty widzenia. Wśród przyczyn ślepoty, w populacji powyżej 60. roku życia, najczęstszymi są: zaćma, jaskra, zwyrodnienie siatkówki związane z wiekiem (w skrócie zwane AMD), a także powikłania oczne cukrzycy. Chorobom sprzyja zaawansowany wiek, jednak bardziej jeszcze niezdrowy styl życia. Jemy zbyt obficie, słodko i tłusto. Pokarmy, które spożywamy są coraz mniej wartościowe, zawierają konserwanty oraz inne substancje szkodliwe dla naszych komórek. Prowadzimy siedzący tryb życia, utrzymujemy, że nie mamy ochoty lub czasu na ruch na świeżym powietrzu i na sport. Sięgamy po używki, a zwłaszcza po szczególnie szkodliwy tytoń. Każdy z tych czynników sprzyja chorobom cywilizacyjnym, takim jak cukrzyca, nadciśnienie tętnicze czy miażdżyca, w efekcie odbija się to również na stanie naszych oczu. Jaki mamy realny wpływ na wystąpienie lub uniknięcie chorób oczu? Czy możemy zmodyfikować ich przebieg? Czy istnieją sposoby, by czas ich wystąpienia opóźnić lub złagodzić? Przyjrzyjmy się po kolei różnym, powszechnie występującym, chorobom oczu.

Fragment rozdziału Choroby Oczu z książki dr n.med. Agaty Plech Przejrzyj Na Oczy, Cieszyn 2019

Opublikowano

WPROWADZENIE

Przyjmowałam kolejnego tego dnia pacjenta, gdy nagle zakiełkowała we mnie pewna myśl. A może by tak, zamiast każdemu z osobna wyjaśniać, dlaczego choruje i co mógłby zrobić, by złagodzić przebieg schorzenia, napisać o tym książkę? A może komuś, i to zawczasu, przyda się taka wiedza? Może kogoś uchroni przed chorobą? 

W swojej praktyce okulistycznej codziennie spotykam ludzi zaniepokojonych stanem swojego zdrowia lub zmagających się z chorobą. Zamartwiają się, gdy im coś dolega, gdy coś ich boli, piecze lub zasłania widzenie. Dzieje się to jeszcze przed wizytą u lekarza. Ludzie ci wyobrażają sobie możliwe (najczęściej najcięższe) choroby, o których słyszeli. Gdy  usłyszą rozpoznanie i proponowane leczenie, martwi ich przewlekłość choroby i ewentualne jej skutki. Nawet, jeśli czegoś nie rozumieją, rzadko zadają pytania. Działając w ten sposób, podsycają swój lęk. Jednym z pacjentów potrafię pomóc – wyleczyć lub skorygować wadę wzroku i w ten sposób usunąć problem. Innych przekonuję do  stałego leczenia, które ma na celu opanowanie choroby. Jeszcze inni trafiają do mnie za  późno lub w stanie, w którym niewiele można już dla nich zrobić. Tych ostatnich jest na  szczęście najmniej. Najlepiej jak potrafię, wyjaśniam im  istotę choroby i przebieg czekającego ich  leczenia. Jestem przekonana, że jest to niezbędne, ponieważ leczenie wymaga ścisłej współpracy między pacjentem i lekarzem. W tej książce szczegółowo objaśniam najważniejsze problemy zdrowotne związane z narządem wzroku. Jeśli dzięki jej przeczytaniu, uświadomieniu sobie zależności między stanem zdrowia oczu a codziennymi wyborami, chociaż części z czytelników poprawi się jakość życia i widzenia, będę szczęśliwa. Jeśli zwiększy się liczba badań profilaktycznych, a co za tym idzie wykrywalność chorób i ich wczesne leczenie, będę wiedziała, że osiągnęłam swój cel. 

Jest jeszcze drugi powód napisania tej książki związany z rozwojem mojej świadomości medycznej, ale także mojej fascynacji i stałym poszerzaniem się kręgów zainteresowań. Chcę się tutaj nimi podzielić. Interesuję się bowiem nie tylko, co zrozumiałe, medycyną klasyczną, ale także podstawami medycyny integralnej oraz holistycznej. To dwa bardzo pokrewne, a w wielu aspektach tożsame nurty medycyny. Holizm postrzega człowieka jako całość, składającą się zarówno z ciała, psychiki, jak i ducha. Nie koncentruje się jedynie na schorzeniach konkretnego organu. Jak pisze Elżbieta Dudzińska, specjalistka w zakresie medycyny integralnej i absolwentka studiów w zakresie medycyny integralnej w Uniwersytecie Arizona w USA: Holizm zakłada, że świat stanowi całość niedającą się sprowadzić do sumy części. Medycyna holistyczna opiera się na założeniu, że stany umysłu, ducha i ciała wzajemnie wpływają na siebie i że należy leczyć cały organizm, a nie tylko jego chorą część. Integralne podejście do zdrowia zawiera w sobie idee mówiące o tym, że to człowiek jest w centrum uwagi, a podejście do jego problemu oraz potrzeb ma być jak najbardziej zindywidualizowane i podmiotowe. Obejmuje nie tylko leczenie, ale i profilaktykę, rehabilitację i proces zdrowienia oraz zakłada szeroką współpracę między specjalistami wielu dziedzin, zespołami i instytucjami. To medycyna, która wskazuje także inne, niż ściśle medyczne, przyczyny złego stanu zdrowia. Korzysta jednocześnie z  wielowiekowej tradycji chińskich i hinduskich sposobów leczenia chorób i zachowania zdrowia. Sięga także do tradycyjnego słowiańskiego ziołolecznictwa. Takie właśnie podejście w połączeniu z medycyną klasyczną, będącą w zasadzie częścią tej integralnej, jest mi bliskie.

Fragment WSTĘPU do książki dr n.med. Agaty Plech Przejrzyj Na Oczy, Cieszyn 2019